logo

GRYNAPLUS

Ładowanie...

grynaplus
icon-badge

Blog

Znajdują się tu wszystkie artykuły napisane przez naszych użytkowników!

13

Orgiarokucelina

1 miesiąc temu

Rayman 3: Hoodlum Havoc - omówienie fabuły cz.2

Ten Artykuł jest kontynuacją poprzedniej części artykułu o omówieniu fabuły z Rayman 3: Hoodlum Havoc zapraszam:

Po przejściu przez mocno błotniste bagna i pokonaniu przeszkód trafiamy do rezydencji Razoffa, wielkiego kłusownika i łowcy nagród. za samo wejście do jego zamku (co właśnie Rayman zrobił) możesz od niego zarobić kulkę w łeb. Sam apartament jest czysty, wypucowany i poukładany. NIe ma rzadnych kurzy ani nic brudnego. Stajemy z Razoffem do walki można rzec że nawet podejmujemy rękawiczkę. Kłusownik strzeba do nas niby ze strzelby ale potrafi strzelać strzałami które w dodatku są krzywe, czasami zdarza mu się nas zamknąć na parę sekund w pomieszczeniu by "potrenować" z AWP by grać lepiej w CS-a, oczywiście jak to bywa z złymi charakterami w tej grze, przeciwnik ucieka po kilku ciosach do innego miejsca w willi. Po pokonaniu wysokiego snajpera ten ucieka do piwnicy która do tej pory była zamknięta i można byłoby powiedzieć że na ten moment to jest już koniec, ALE NIE. Czeka nas druga faza walki czyli uważanie na wielką kolczastą kulę niczym z teledysku Miley Cyrus - Wrecking Ball, walka rozgrywa się w zamkniętej piwnicy pełnej dziur w podłodze gdzie siedzą stworzenia z łapami które pomagają nam wrócić z powrotem na miejsce na wypadek jakbyśmy spadli. Razoff tym razem używa strzelby tylko sporadycznie, co najwyżej przyłożyć nam z inpetem prosto w twarz. Przeciwnik ciągle porusza kulą tam i z powrotem aż w końcu nas zbije, ale my się nie dajemy i pokonujemy go za pomocą naszego czerwonego Red Bull-a o smaku truskawkowym. Gdy już nam się to uda to wielka kula Razoffa spada do lochów i my podążamy za nim. Okazuje się że tam był schowany globox które Razoff znajduje i zamierza go zabić. Nagle pojawiają się małe stworki które wystraszają kłusownika a ten biegnie przez korytarz gdy nagle wpada na wiedźmę znaną nam już wcześniej Begoniaxę która wyznaje mu miłość w bardzo dziwaczny sposób że aż sam główny bohater się dziwi. My się tym nie przejmujemy i znajdujemy inny sposób na wyjście stąd czyli użycie lustra podobnego do tego co było wcześniej w domu Begoniaxy.

w ten o to sposób znajdujemy się już w nowej lokacji czyli krainie żywych trupów, motywem można sobie skojarzyć Stonehange i zieleń dookoła, przemieszczamy się między duchami Teensienów i kolejnych partii mroklumów aż poznamy nowy element rozgrywki czyli jazda na naszym bucie jak na gokardzie, ścigamy się z naszym drugim butem jak na arenie i bijemy go jak tylko fabryka dała dzięki czemu będziemy mogli dostawać nagrody, następnie robimy to co zwykle jednocześnie uważając na nowych przeciwników takich jak czarodzieje którzy chronią naszych wrogów za pomocą specjalnej bariery dopuki nie załatwimy czarodzieja to ten cały czas będzie ich chronił. potem trafiamy do bardzo wielkiej mistycznej wieży która normalnie jest teraz nie używana i zniszczona, żeby wytworzyć teleport który przeniesie nas do momentu gdy była cała potrzebujemy uratowania jednego z duchów teensienów a gdy to już się stanie będziemy mogli wejść do środka a potrzebujemy tam wejść ponieważ potrzebujemy jeszcze innych duchów którzy nam unieszkodliwią strażników byśmy mogli przejść dalej. Po ich uratowaniu wychodzimy z gmachu i idzemy z powrotem do głównej ścieżki ale jeszcze zanim to musimy pokonać opancerzonego mrokluma który tak naprawdę jest słabym typkiem gdy nie ma ochrony do jego unicestwienia potrzebny będzie Red Bull o smaku truskawkowym który pozwoli nam wybić jego pancerz na moment do góry aby można było przeciwnika ostatecznie zlikwidować. następnie kończy się droga lądowa i będziemy musieli płynąć pod wodą, oczywiście poza Globoxem który napije się nalewki ze śliwek IIIIIII leci w siną dal nie mając zupełnie świadomości co się z nim u licha dzieje. my jednak zanurzamy się pod wodę i płyniemy zwiedzając podwodne korytaże aż do momentu gdy będziemy musieli walczyć z wielkim robopająkiem który strzela do nas z karabiny z paszczy oraz puszcza do nas nie wiadomo skąd rakiety samonaprowadzające na nas który my akurat umiemy oszukać i właśnie w ten sposób będziemy walczyć z ustrojstwem poprzez rakiety właśnie, bijemy się tak parę chwil i wracamy z powrotem na ścieżkę już do naszego doktorka by skończyć problem z kudłaczem.

Wbijamy do gabinetu lekarskiego niesamowicie podobnego do poprzedniego czyli jedna wielka pustka i nicość poza łóżkiem. Obecny doktorek nazywa się Romeo i jego metody na zaspokojenie potrzeb naszej żaby to walenie w Bęben Globoxa jak tylko wlezie że nawet sam nie wiem jaki to jest gatunek muzyczny gdzie Otto grał coś podobnego do Rock-a to Romeo nawala w perkusję z idealnym brzmieniem, tak czy siak oczywiście Czarna cholera nie daje za wygraną i reakcja żołądka naszego płaza jest dosłownie taka sama jak poprzednia czyli potężne beknięcię na naszego specjalistę a kudłacz przeniósł się w okolice mózgu gdyż gra sama wyzywa globoxa tym że ma dużą głowę a mały mózg. Najlepsza jest analiza końcowa naszego doktora, otóż stwierdził że przeniósł się w okolice mózgu owszem, ale doktor specjalista z papierami dyplomowymi nie wie gdzie dokładnie znajduje się mózg, no brawo jestem pełen podziwu. Ale to jest nie ważne bo oczywiście ten też nas wysyła w kolejne chore miejsce (i to naprawdę bez przesady) na Pustynię Knaarenów, a rozmowa kończy się tym że musi podlać roślinki (wiadomo jakie jak przez cały czas był na haju). Po raz ostatni już używamy portalu z deską snowboardową by się przenieść między krainami tym razem podróż będzie o wiele dłuższa niż zwykle ale przynajmniej urozmaica poprzednie sytuacje.

Lądujemy na Pustynii Knaarenów, miejsca gdzie z piekłem o bardzo dużo wspólnego, nie można dotknąć ziemi czy piasku (nie wiadomo co to tak naprawdę jest) a jedynie poruszać się pomiędzy pozostałościami po jakiś dużych zwierzętach (przynajmniej w tych wyższych partiach krainy), na szczęście schodzimy w bezpieczniejsze miejsce gdzie nie ma polącego podłoża i będziemy musieli znaleść drogę do podziemi, udaje się to po kilku wspinaczkach między skałami gdzie między innymi spotkaliśmy teensienów którzy nas donośnie informują o tym żebyśmy uważali na Knaareny i POD ŻADNYM POZOREM nie próbowali z nimi walczyć gdyż używają zbyt zaawansowanych technik na które same Teensieny nie dały by rady. Po wkroczeniu do podziemi Globox zostaje porwany ponownie już nie raz i my sami będziemy musieli się przeciskiwać między ciasnymi korytażami i Knaarenami gdzie nie mają za grosz litości dla nas i zrobią wszystko by nas zamordować, jedynie będziemy mogli ich zwabiać za pomocą gongów na które lecą od razu jak pszczoły do miodu.

 

Dziękuję za przeczytanie artykułu, zostało jeszcze trochę do omówienia więc będzie co czytać. Do zobaczenia.

0 Komentarzy

© Copyright GrynaPlus.pl 2018-2022