logo

GRYNAPLUS

Ładowanie...

grynaplus
icon-badge

Blog

Znajdują się tu wszystkie artykuły napisane przez naszych użytkowników!

4

koxu987654321

8 miesięcy temu

Maneater opis

     Twórcy gry mówili, że Maneater ma być takim GTA o rekinie, ale - patrząc na trailery - można się było równie dobrze spodziewać Symulatora Kozy… bez kozy oczywiście. I ostateczny efekt jest gdzieś pomiędzy, a całość postawiono na fundamencie przypominającym trochę sandboxy Ubisoftu. I muszę przyznać, że Maneater ma bardzo dużo problemów, a jednocześnie mimo wszystko jest warty uwagi. Zacznijmy jednak od początku, czyli od tego jak się w to gra, bo nie mamy tu do czynienia ze zbyt standardowym produktem. Opowieść Ludojada - bo tak, ta gra ma fabułę - zaczyna się od tego jak to pewien łowca rekinów - znany jako Łuskowaty Pete - złapał i ubił mamę protagonisty - małego żarłacza tępogłowego, świeżo narodzonego przez cesarskie cięcie matkobójcy. Nasz mały rekinek zaczyna swój żywot od upitolenia ręki Łuskowatego Pete’a, bo zemsta za zabicie matki nie jest czymś z           czym można czekać przynajmniej do przedszkola, i cała fabuła będzie już kręciła się wokół konfliktu między tymi postaciami. Gra stylizowana jest na telewizyjny reality show o rekinach i polujących na nie ludziach. Przerywniki pokazują nam co Pete i jego syn mówią przed kamerami ekipy filmowej, a działania naszego rekina komentowane są przez narratora dorzucającego do swojej narracji sporo humoru. Chociaż nikt nie wyjaśnia jak ten narrator niby widzi co się dzieje w życiu rekina. Wkrótce nasz żarłaczek ląduje w grocie na bagnach i zaczyna się jego - trwająca jakieś 10 godzin rozgrywki - krucjata pełna różnorodnej diety, robienia masy oraz rzeźby, a także realizowania swej krwawej zemsty na rodzaju ludzkim. Maneater jest w zasadzie grą       akcji z relatywnie otwartym światem podzielonym na regiony i delikatnymi elementami RPG. Czyli odgrywania roli rekina. U podstaw rozgrywki mamy dość prostą grę akcji. Pływamy sobie, możemy gryźć, wykonywać uniki, ogłuszać ciosem ogona, zanurzać się lub skakać kiedy jesteśmy blisko powierzchni i płynąć szybciej. Podczas walki z podwodnymi istotami wykonujemy uniki kiedy wróg leci na nas z zębami, gryziemy i nawalamy płetwą, a kiedy czasem uda nam się chwycić napastnika zębami możemy machać na boki kamerą, aby rozszarpywać ofiarę albo wciskać przycisk gryzienia, aby ją        zamemlać na śmierć. Ludzi poza wodą dopadamy wyskakując na plażę albo pokład statku i skacząc za ofiarami z zębami. Oczywiście nie możemy za długo przebywać na powietrzu, ale da się wydłużyć ten czas levelując pojemność… skrzeli. Kiedy podrośniemy możemy też rozwalać same łodzie i inne katamarany. Jeśli jednak zjemy za dużo ludzi to, poza zgagą, pojawiają się łowcy, którym można uciec albo z nimi walczyć i jeśli ubijemy ich sporo to pojawią się specjalni twardziele, a ubicie tych daje pewne bonusy. Swoją drogą owi specjalni łowcy pojawiają się jak Orkowie z Cienia Mordoru, ale nie ma tu żadnego systemu Nemezis - nasi ciemiężcy są z góry określeni i schrupanie ich odblokowuje konkretne gałęzie ewolucji. O tym za moment.

 

Maneater' lets you eat humans as a shark on Xbox and PC, preorders live |  Windows Central

 

     Z szerszego punktu widzenia rozgrywka polega na pływaniu po kolejnych lokacjach i wykonywaniu różnych zadań - tam zjemy parę ryb, tu kilku ludzi, a jeszcze w innym miejscu pokonamy jakiegoś silnego krokodyla albo inną orkę. Konsumując różną materię organiczną nie tylko odzyskujemy zdrowie i zdobywamy doświadczenie podnoszące poziom naszego rekina - co przybliża nas do dorosłości - ale też i pochłaniamy przeróżne substancje, które potem wykorzystujemy w grocie do ulepszania swoich umiejętności specjalnych. A to zamontujemy sobie rażące elektrycznością zęby, a to przywdziejemy kamienne płetwy raniące napastników podczas wykonywania uników. Same zdolności pozyskujemy pokonując wspomnianych już specjalnych łowców rekinów oraz najpotężniejsze bestie napotykane w głębinach. I gra się w to przyjemnie. Lokacje i zwierzęta są ładnie przygotowane oraz animowane, pływanie ludojadem ma w sobie nutkę fizyki obecnej zarówno w zachowaniu ryb pod wodą jak i poza wodą. Nie jest to jakiś budżetowy symulator zbudowany na assetach kupionych za grosze, a porządna produkcja średniobudżetowa zrobiona przez doświadczonych twórców. Znajdziemy tu wiele dobrego. Responsywne pływanie rekinem, przyjemne polowanie na różne ryby i rozszarpywanie grubszego zwierza, widowiskowe masakrowanie ludzi na plażach i łodziach z zabawnymi ragdollami i sugestywnym udźwiękowieniem. Fajny klimat budują też podszyte ironią wypowiedzi prowadzącego program, który komentuje zarówno działania rekina jak i politykę budowlaną oraz środowiskową ludzi mieszkających w zatoce będącej miejscem akcji. Ten humor łagodzi nieco masakrę, która dokonuje się na naszych oczach i sprawia, iż gra nie jest aż tak mroczna jak mogłaby być. Maneater nie jest za bardzo symulatorem rekina, a raczej grą trochę symulator udającą. Bardzo dużo tu umowności oraz uproszczeń. Ludzie, których pożera nasz protagonista cechują się intelektem kurczaka biegającego z uciętą głową i to zanim im się tę głowę odgryzie. Trudno powiedzieć, że uciekają. Czasem tylko biegną w losowym kierunku. Stworzenia wodne nie wchodzą ze sobą w jakiekolwiek interakcje, więc inne ryby drapieżne nie atakują potencjalnych ofiar. Ba, zazwyczaj kiedy gra wysyła nas z zadaniem np. pożarcia ławicy bezbronnych rybek to w okolicy zawsze kręci się coś drapieżnego, aby nasze zajęcie nie było zbyt łatwe. Gra nie ma też zwierząt lądowych, ale są np. krokodyle, a fizyka pozwala czasem zwierzakom przypadkiem trafić na ląd i kiedy taki gad wyląduje na powietrzu to zachowuje się jak ryba wyrzucona na brzeg. Maneater niestety ma sporo całkiem realnych problemów. Przede wszystkim Ludożerca to typowy sandbox napchany mikrozadaniami. Cała pętla rozgrywki jest taka, że trafiamy do groty w nowym regionie. Trzeba zrobić np. trzy misje z redukowaniem populacji jakichś ryb, jedną z polowaniem na coś drapieżnego, dwie z jedzeniem ludzi, wykonać 40% procent aktywności w tym regionie, a do tego osiągnąć określony poziom i pokonać jakieś przekokszone zwierze specjalne. I tak sobie pływamy od znacznika do znacznika. Tam zjemy rybki, tu pogryziemy ludzi na jachcie, a w międzyczasie podjadamy co popadnie, aby nabrać masy.


I oto cały Maneater. Gra dała mi sporo powodów do narzekania, ale… mimo wszystko dobrze się bawiłem, bo chociaż pewne rzeczy śmierdzą tu rybą to jednak jest w tym też powiew świeżości. Ile znacie gier, w których można popływać rekinem? Na PlayStation 2 wyszło Jaws Unleashed, do inspiracji którym twórcy Maneatera się wprost przyznają, ale to było lata temu. Jasne - rozgrywka jest powtarzalna, ale, z drugiej strony, nie powtarzamy czegoś w co graliśmy już milion razy w innych grach. Walka jest może nieco chaotyczna, ale w niezbyt wielu tytułach możemy wroga ugryźć albo zdzielić płetwą. To jest mimo wszystko dość fajnie zrobiona gra i ja przez te 10 godzin bawiłem się całkiem przyjemnie. Da się pograć tu dłużej, bo nie odblokowałem wszystkich ewolucji rekina, a na mapie nie brakuje aktywności pobocznych oraz pochowanych w podwodnych jaskiniach znajdziek, ale mnie po tych 10 godzinach już raczej nie chciało się dalej grać.

0 Komentarzy

© Copyright GrynaPlus.pl 2018-2022