logo

GRYNAPLUS

Ładowanie...

grynaplus
icon-badge

Blog

Znajdują się tu wszystkie artykuły napisane przez naszych użytkowników!

12

Blakszip

4 miesięce temu

Marvel's Avengers - recenzja

Do grania w Marvel’s Avengers zabierałem się jak pies do jeża. Bo z jednej strony to jest produkcja Crystal Dynamics, którzy gry robić potrafią, a z drugiej naprawdę nie miałem ochoty na kolejne Anthem czy inne próby ugryzienia tematu gier-usług o farmieniu ulepszeń postaci. Trochę to trwało, ale w końcu zagrałem, ukończyłem kampanię, pomęczyłem nieco inne tryby i mogę Wam o tej produkcji napisać. Nie jestem zawiedziony, bo nie miałem wysokich oczekiwań, ale nie jestem też zadowolony. Niemniej - zacznijmy od dobrych stron Marvel’s Avengers. Obawiałem się, że kampania Marvel’s Avengers będzie na niby - tak jak w większości looter shooterów pokroju Anthem czy Destiny, które są grami tak skupionymi na farmieniu i levelowaniu, iż nie ma tam wiele miejsca na fabułę. Na szczęście tu jest nieco inaczej, bo ta gra o Avengersach ma kilkunastogodzinną kampanię i jest tam całkiem sporo fabuły. Opowieść zaczyna się od Kamali Khan - nastoletniej fanki Avengersów, która dociera na jakąś imprezę celebrującą ową paczkę superbohaterów. Całe to targowisko próżności kończy się atakiem jakichś superłotrów, wybuchem przełomowego reaktora, który Avengersi mieli zaprezentować i zniszczeniem sporej części San Francisco. Możemy przez moment pograć każdą postacią, a potem wszystko wybucha, Avengersi zostają uznani za winnych śmierci dużej liczby ludzi i schodzą do podziemia. Wkrótce okazuje się, że niektórzy świadkowie powyższych zdarzeń zyskali supermoce, stali się tzw. Inhumans i są prześladowani przez organizację AIM zdobywającą olbrzymie wpływy na terenie Stanów Zjednoczonych. Kamala Khan jest jedną z tych osób, które pozyskały moce - w jej przypadku sporą rozciągliwość. Dziewczyna wkrótce zacznie szukać rozproszonych po świecie Avengersów. aby ich ponownie zebrać i przeciwstawić się, oczywiście złej, organizacji AIM, a sama Kamala stanie się Ms Marvel - nie mylić z Kapitan Marvel. Oczywiście nikt tu nie wygląda jak postacie z filmów, ale też miałoby to mało sensu, bo fabuła nijak nie pasuje do tego co działo się w tzw. Marvel Cinematic Universe. Tutejsi Avengersi są bardziej komiksowi, mają nieco inne charaktery niż postacie grane przez Roberta Downey Juniora czy Scarlett Johansson, więc to dość zrozumiałe, że wyglądają inaczej. No i pewno trzeba by było podwoić budżet gry, aby zapłacić za te wszystkie znane twarze. Opowieść w Marvel’s Avengers nie jest przesadnie porywająca, ale jak ktoś lubi historie o upadku oraz odbijaniu się od dna, bawią go bohaterowie mający między sobą małe dramy w obliczu zwątpienia, ale ostatecznie odnajdujący siłę w jedności - tu jest od takich rzeczy syto.

 

Marvel's Avengers | Đánh giá game

 

Problemem takich usługo-gier, które zawsze zakładają granie w pewnej pętli powtarzania tych samych zadań jest to, że jak już twórcy stworzyli modele tych questów to potem kampania też się z nich składa. I oczywiście tu też tak jest, bo prawie każda misja to “idź tam, pobij tych, obroń tego punktu, pobij tamtych, utrzymaj te trzy punkty itd.”. Ale nie każda, a prawie każda, bo są tu też etapy przypominające normalną grę dla pojedynczego gracza. A to Kamala ma jakąś parkourową ucieczkę przed goniącym ją Hulkiem, a to Iron Man leci w specjalnym pancerzu na stację kosmiczną. Nie ma tego wiele, ale widać, że twórcy starali się jakoś tę kampanię urozmaicić i doceniam to. U podstaw rozgrywki Marvel’s Avengers to takie chodzone mordobicie z elementami strzelanki. Ot, chodzimy, nawalamy kombosami, czasem postrzelamy jeśli dana postać to lubi, a innym razem użyjemy jakiejś specjalnej zdolności ultradupnięcia tarczą albo techniki trzeciego palca w lewej nodze. I muszę przyznać, że twórcy nieźle kombinowali, aby każdym z grywalnych bohaterów grało się inaczej. Bo wiecie, Crystal Dynamics nagle nie zapomnieli jak się robi gry. Twórcy ostatnich kilku odsłon przygód Lary Croft nieźle tu kombinowali z postaciami. Każdy z bohaterów ma pasek mocy, ale u każdego działa nieco inaczej. Ms Marvel czy Hulk wykorzystują go, aby na chwilę zwiększyć siłę ataków i obrony, ale o ile Kamali ów pasek odnawia się sam tak Hulk musi bić złoczyńców, bo to pasek gniewu ładowany przy pomocy napaści czynnej. Kapitan Ameryka używa swojego paska do blokowania obrażeń tarczą, a Iron Man rozładowuje go atakami dystansowymi, czyli strzelając tymi swoimi promieniami śmierci z latarek na rękach. Niektóre postacie potrafią latać - jak Iron Man czy Thor. Inne bujają się na linach lub rozciągniętych rękach - np. Czarna Wdowa lub Panna Marvel. A Hulk i Kapitan Ameryka mogą chwytać się ścian lub biegać po nich. Mobilność każdej postaci jest inna.

Inne są też pomysły na walkę. Czarna Wdowa i Iron Man mocno opierają się na strzelaniu, Kapitan Ameryka na parowaniu ataków, a Hulk czy Ms Marvel to postacie bardziej czołgowe, atakujące z bliska i chwytające mniejszych wrogów. No i oczywiście każdy z bohaterów i bohaterek posiada specjalne zdolności, które się z czasem odnawiają, a do tego inne kombosy lub ewolucje, które przełamują bloki defensywnych wrogów, wyrzucają niemilców w powietrze, aby można było nimi żonglować i tak dalej. A i są też zdolności wpływające na drużynę - jak np. grupowa niewidzialność Wdowy albo efekty statusowe Kapitana Ameryki. Więc nie da się odmówić grze tego, iż posiada nieco fajnych pomysłów, a sama rzecz jest nawet dość ładna i ma różnorodne wizualnie miejscówki. Gdyby tylko to była normalna, singlowa lub kooperacyjna gra z ewentualnym odblokowywaniem jakichś modyfikatorów rozgrywki pozwalających ponownie przechodzić odmienione wersje różnych misji - to mogłaby być niezła rzecz. Ale niestety ktoś tu uznał, że to musi być looter brawler. I tak oto wszelkie starania Crystal Dynamics, aby zrobić z tego coś fajnego zostały zniweczone. To, że zrobili z gry looter brawlera trochę ją popsuło. Ta decyzja wpłynęła na strukturę całej gry i sprawiła, że… nic nie ma tu sensu. Jak każdy looter shooter/brawler czy slasher tak i ta gra o łupieniu zbudowana jest na pętli farmienia ulepszeń, aby móc walczyć z mocniejszymi wrogami, a potem walczenia z mocniejszymi wrogami, aby ulepszać się dalej. W podstawowej kampanii ma to znaczenie tylko jeśli gramy na wyższych poziomach trudności, ale po kampanii mamy jeszcze sporo do zrobienia i wyzwania, zadania poboczne oraz misje piętrzą się w nieskończoność. Nasi bohaterowie na kolejnych poziomach doświadczenia odblokowują nowe umiejętności i to jest jeszcze całkiem w porządku - a to dochodzi nowy atak, a to dodatkowy kombos lub jakaś kontra po zrobieniu uniku. Ale głównym daniem jest ulepszanie wyposażenia podnoszącego ogólny poziom mocy postaci - jak w Destiny. Oznacza to lepsze bransoletki dla Ms Marvel, mocniejszą tarczę dla Kapitana Ameryki lub lepszy... rdzeń kręgowy dla Hulka. Coraz mocniejsze przedmioty dropią się z wrogów, ale też możemy je demontować i zbierać specjalne zasoby pozwalające podnosić poziomy tego co już posiadamy.

 

Zaoszczędź 60%, kupując Marvel's Avengers na Steam

 

Już sama idea robienia złomiarzy z superbohaterów jest głupia, ale to dopiero początek. Otóż ktoś uznał, że oddzieli ulepszenia sprzętu od elementów kosmetycznych. Czyli np. zmieniamy Kamali kamizelkę na lepszą i nawet ikonka wyposażenia sugeruje, że ta kamizelka wygląda inaczej. Ale nijak nie jest to odzwierciedlone w wyglądzie postaci. Bo skórki postaci kupuje i wyposaża się oddzielnie. Efekt jest taki, że ten cały progres wyposażenia jest niewidoczny. Nie zmieniamy spluw na inne jak w Destiny, nie widzimy też dokonywanych zmian w wyglądzie - zmieniają się tylko cyferki stojące za matematyką walki, ale te postępy są dość subtelne i zauważalne dopiero w dłuższej perspektywie. Innymi słowy ta cała pętla looterowa, która ma polegać na motywowaniu gracza do dalszego grania, aby być coraz potężniejszym - tu zwyczajnie nie działa. A czemu elementy kosmetyczne są oddzielone od ulepszeń? Mikrotransakcje! Chyba każdy rozsądny gracz wie, że mikrotransakcje w pełnopłatnej grze to patologia, ale jeśli gra nie ma żadnej formy Pay2Win, czyli płacimy tylko za elementy wizualne, to jest to tolerowane, a czasem nawet chwalone. Oczywiście, że kosmetyka ma wpływ na zabawę i jeśli za grę płaci się pełną cenę to nawet skórki nie powinny być dodatkowo płatne. Ale tu widać jeszcze efekt dodatkowy - wydawca chciał mieć mikrotransakcje, twórcy chcieli uciec od Pay2Win, więc kosmetyka została sztucznie oddzielona od rozwoju wyposażenia, aby można było monetyzować jedną z tych rzeczy bez monetyzowania drugiej, bo monetyzowanie tej drugiej jest mocno krytykowane. Efekt jest taki, że looterowa pętla postępów nie działa, bo nie ma nawet wizualnej reprezentacji rozwoju naszej postaci. To jak idiotycznie wysokie są ceny tych skórek to już w ogóle pomijam. Oczywiście wiele z nich można za darmo wyfarmić, ale wymaga to dużo farmienia. Co jest zrozumiałe - nie może być łatwo, bo inaczej nikt by za to nie zapłacił. Kosmetyka to nie tylko wygląd, ale i np. animacje specjalnych ataków chwytających, które możemy wykonać na oszołomionym przeciwniku. I mam wrażenie, że niektóre domyślne animacje są celowo mało satysfakcjonujące, aby gracz chciał kupić coś bardziej mięsistego. Na tym problemy Marvel’s Avengers się niestety nie kończą. Tworzenie gier opartych o pętlę farmienia wymaga sporej ilości planowania, balansowania i dopieszczania. Nie wiem czy to dlatego twórcom zabrakło czasu na doszlifowanie wielu innych elementów gry, ale niedoróbek jest tu pełno. Gra już na dzień dobry robi świetne pierwsze wrażenie przycinając się w menu startowym. Sama optymalizacja też nie zachwyca. Na szczęście to nie zdarza się często. Zdarzyło mi się też raz, że gra bezwiednie zaczęła odtwarzać wypowiedzi w języku polskim pomimo tego, że przestawiłem język na angielski. Granie w Marvel’s Avengers było wystarczająco męczące samo z siebie - dodatkowe katowanie się polską wersją nastoletniej Kamali Khan zamieniło by tę grę w torturę. Ale zostawiłem sobie polskie napisy i tu było… tak sobie. Widziałem kilka literówek, a do tego w wielu dialogach napisy pojawiały się tylko dla niektórych z wypowiadanych kwestii. Chociaż tu nie wiem czy to wina lokalizacji czy samej gry. Ale chyba najgorsze jest to, że pomimo fajnych pomysłów np. na zróżnicowania stylów walki postaci, granie w Marvel’s Avengers jest zwyczajnie nużące. Chociażby 99% naszych przeciwników to roboty organizacji AIM. Nie wiem czemu roboty - być może dla uzyskania niższej kategorii wiekowej przez grę.

I oto całe Marvel’s Avengers. Gra pod pewnymi względami poprawna, ale ogólnie niezbyt działająca jako looter brawler i jeszcze dodatkowo popsuta tylko pozornie nieinwazyjnymi mikrotransakcjami. A szkoda, bo kooperacyjny akcyjniak o superbohaterach ma potencjał na dobrą grę.

0 Komentarzy

© Copyright GrynaPlus.pl 2018-2022