logo

GRYNAPLUS

Ładowanie...

grynaplus
icon-badge

Blog

Znajdują się tu wszystkie artykuły napisane przez naszych użytkowników!

12

Blakszip

9 miesięcy temu

Session - recenzja

Oto więc jest Session. Duchowy spadkobierca serii Skate, ale tak naprawdę gra bardzo podobna do Skater XL - stawiająca na duży realizm, sterowanie oparte o kontrolowanie każdej stopy oddzielnie analogami na padzie i model fizyczny wymagający od gracza wiele wyczucia. Rozwiązania są tu bardzo podobne. Aby wybić się tyłem deski odchylamy analog odpowiedzialny za nogę znajdującą się z tyłu, a potem puszczamy go i wychylamy do przodu grzybek sterujący przednią stopą. Obroty oraz stuknięcia analogami na boki pozwalają w różnych osiach kręcić deskorolką, dwa przyciski na wierzchu pada odpowiadają za odpychanie się lewą lub prawą nogą, a spustami skręcamy. Ogólne założenia związane ze sterowaniem i zachowaniem deski są w Session bardzo podobne do tych ze Skater XL, ale jeśli odpalimy po sobie te gry to oczywiście różnią się one wieloma niuansami i generalnie wywołują inne odczucia. Session, pod wieloma względami, wydaje się większą grą. Przede wszystkim mapy są tu ładniejsze i o wiele bardziej szczegółowe. Tak jak Skater XL głównie osadzało akcję w Los Angeles i okolicach, tak Session ląduje na przeciwległym wybrzeżu i skupia się na miejscówkach z Nowego Jorku. Mamy jedną, naprawdę sporą mapę z paroma ulicami i parkami oraz kilka pomniejszych skate parków oraz podziemny parking. Ponadto w dowolnym momencie możemy zeskoczyć z deski i pobiegać po okolicy - tak jak w starym Skate. Ba, pozwala to nawet robić fajniejsze sztuczki. Oczywiście tu też możemy stawiać sobie znacznik i szybko się do niego teleportować, aby łatwo ponawiać kolejne próby wykonania określonego triku w wybranym miejscu. Ponadto możemy sobie tu też rozstawiać na mapie dodatkowe obiekty - jakieś poręcze, rampy, ławki czy lampy. Nie ma tego zbyt wiele i twórcy mocno ograniczyli liczbę mebelków, które można jednocześnie rozstawić, ale do stworzenia jakiegoś drobnego toru przeszkód pod określone triki - wystarczy. Mamy tu też oczywiście tryb powtórek i ten też jest bardziej rozbudowany niż analogiczne narzędzie w Skater XL. Co prawda jego obsługa jest nieco toporna, ale można stawiać nie tylko klatki kluczowe, między którymi będzie poruszać się kamera, ale też ustawiać na linii czasu znaczniki, w których zmienia się prędkość odtwarzania albo kąt widzenia. Co prawda ten cały tryb powtórek jest też wściekle zabugowany, bo Session mi się kilka razy wywalało właśnie podczas korzystania z niego.

Nie ma tu tutorialowych wyzwań jak w Skater XL, ale są za to specjalne wyzwania zmieniające się codziennie oraz inne, co miesiąc. Miesięczne może np. zakładać wygrindowanie podanego dystansu, a dzienne wykonanie określonych trików w stosownych miejscach. Szkoda tylko, że brakuje tu mapy albo jakiegoś znacznika pokazującego gdzie znajdują się wspomniane miejscówki, bo to często nie jest zbyt oczywiste. Poza tym nie ma tu wiele do roboty poza tym co sami sobie wymyślimy, czyli tak samo jak w Skater XL. Aczkolwiek… znajdziemy tu też kilka ciekawych funkcji eksperymentalnych - np. kilkuosobowa zabawa w powtarzanie trików, w których kilku graczy naprzemiennie wykonuje określone ewolucje, a potem inni próbują je powtórzyć. Można w to grać podając sobie jednego pada albo podłączając kilka. Dodatkowo jest też tryb filmowania, w którym jeden gracz gra, a drugi - przy użyciu dodatkowego pada - kieruje ruchami kamery. Potem można te ruchy wykorzystać w edytorze powtórek. Te zabawy są dostępne tylko lokalnie, póki co. Ale chyba najbardziej zachwycające jest to ile różnych opcji konfiguracyjnych oferuje Session. Mamy tu kilka domyślnych presetów dotyczących sterowania oraz poziomu trudności, ale możemy je też dowolnie modyfikować, aby dopasować je do swoich preferencji.

 

Session - GAMEWAVE

 

Na domyślnym ustawieniu możemy dowolne skakać i wywijać deską, ale są też opcje dla prawdziwych hardkorów, które wymagają od gracza, aby… łapał deskorolkę ruchem analogów na koniec triku. Podstawowo jeśli robimy kickflip to wystarczy powrócić analogami do pozycji spoczynkowej, aby nasz zawodnik sam postawił stopy na desce i wylądował. W trybie hardkorowym musimy jeszcze poruszyć grzybkami, aby zatrzymać deskorolkę w odpowiednim momencie. Jeśli tego nie zrobimy - nasz koleżka z podkurczonymi kończynami, pozwoli desce wirować bez końca, aż wreszcie spadnie na nią jak worek kartofli. Jeżeli ruch wykonamy w niewłaściwym momencie - kopniemy deskorolkę i wywalimy się albo wylądujemy na nogach obok niej. I to jest trudne nawet w miejscu, a co dopiero kiedy próbujemy zrobić jakieś sztuczki w ruchu. Niestety tu Session jest nieco dziwne, bo kiedy włączymy tryb domyślny, który łapie deskę za nas to animacje wydają się bardziej automatyczne niż w takim Skater XL, w którym deski łapać nie trzeba było, ale jednak czuło się wyraźnie, że ma się nad nią kontrolę. Co gorsza - Session nawet w trybie z asystą jest wściekle trudne do opanowania. Bo owszem - jakieś kickflipy czy inne pop shovity robi się wtedy dość łatwo, ale jakiekolwiek łączenie tego z otoczeniem to już wyższa szkoła jazdy. Szczególnie grindy potrafią zaleźć za skórę. W Skater XL wystarczyło wycelować deską w poręcz lub inną krawędź przy odpowiedniej prędkości i działa się magia, a tu jeszcze trzeba trzymać wychylone analogi w stosownych kierunkach, bo inaczej nas skater ma miękkie nogi i momentalnie wywala się. Na marginesie - Session ma o wiele mniej sztywne i fajniejsze ragdolle. Nawet jeśli czasem zachowują się idiotycznie.

Session ma całkiem sporo utworów niezależnych kapel o nieco szerszym zakresie gatunkowym niż Skater XL i tu miałem mniejsze wrażenie powtarzalności ścieżki dźwiękowej. Ale wracając do gry - ta nieprzewidywalność oraz wysoki stopień trudności to największe problemy Session. W swojej pogoni za realizmem gra stała się bardzo niewygodna do grania. Skater XL jakoś lepiej odnajduje równowagę między symulacją fizyki a czystą przyjemnością z zabawy. Poza tym bardzo mi tu brakowało wysokich skoków - w Session naprawdę ciężko jest czasem doskoczyć do niektórych przeszkód i poręczy. Skater XL trochę tu oszukiwał i momentami olewał realizm, ale tam wysokie wybicie pozwalało robić więcej rzeczy. Gracze chyba chcieli realizmu, ale nie aż takiego i chyba przez to Skater XL jest o wiele popularniejszą grą. A to się przekłada też na scenę moderską. I na ten moment nie potrafię wskazać zwycięzcy tego pojedynku realistycznych gier o jeżdżeniu na desce. W Skater XL jeździ się przyjemniej, a przed brakiem treści trochę ratuje ogromne środowisko moderskie - chociaż oczywiście tylko na PeCecie. Niemniej mocno kibicuję też Session, bo jego twórcy są bardziej uczciwi w swoim podejściu. No i Session kosztuje na Steamie połowę tego co konkurencja. 

0 Komentarzy

© Copyright GrynaPlus.pl 2018-2022
cookie

Korzystając z tej witryny wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookie (więcej informacji)