SnowRunner - recenzja
Użytkownik
Seria Spintires ma już ponad 6 lat, ale ja ostatni raz miałem z nią kontakt w samych początkach - kiedy pierwsza odsłona była jeszcze we wczesnym dostępie i już wtedy zachwycała mechaniką. Potem wyszedł Mudrunner, w którego nie grałem, a teraz Snowrunner, który jest takim Spintires razy tysiąc, bo ma kilkanaście ogromnych lokacji i nieskończone szeregi zadań. Ale zacznijmy może od podstaw. Snowrunner jest grą o przewożeniu rzeczy ciężarówkami po bardzo trudnym terenie. Ciężarówkami, które grzęzną w błocie, wpadają do strumieni i próbują dostarczyć nierzadko dość ciężki ładunek do niełatwo dostępnych miejsc. W zasadzie jest to gra sandboksowa, bo nie ma jakiejś określonej linii fabularnej, a jedynie lokacje, które się otwiera, pełno pojazdów ciężarowych oraz zwiadowczych terenówek do odblokowania i ulepszenia, a także ogromną ilość zleceń. Będziemy tu więc przewozić różne pustaki, deski i stalowe pręty z miejsca na miejsce, pokonując po drodze morza błota. Od czasu do czasu dowieziemy jakieś narzędzia lub surowce, aby wybudować most lub usunąć pozostałości lawiny i tym samym otworzyć sobie nową drogę, a do tego zdarzy nam się też wyławiać ze strumieni i bagien zatopione pojazdy, przyczepy i cysterny. Wymyśliłem sobie, że pojadę brzegiem bagnistej polany, ale dość szybko zacząłem grzęznąć. No to myślę sobie - wjadę między drzewa. Tam będzie twardo. Może i było twardo, ale i za gęsto, a drzewa na pewno były twarde. W końcu - obficie wykorzystując wyciągarkę z liną przywiązywaną do drzew udało mi się dotrzeć do cysterny. Z trudnem podczepiłem się do niej i spróbowałem ruszyć. Było ciężko, ale na szczęście było tu też sporo drzew, więc przyciągałem się wciągarką do kolejnych - czasem podczepiając tył, aby wyciągnąć go z błota. Niestety szybko kończyło mi się paliwo, ale wtedy mnie olśniło - przecież ciągnę cysternę. I ona, o dziwo, wcale nie była pusta. Zatankowałem ciężarówkę i powoli, krok po kroku, przez całą noc szarpałem się z błotem, aż udało mi się wreszcie dotrzeć na drogę.
Sandboksowość Snowrunnera podkreśla fakt, że chociaż wiele rzeczy trzeba tu odblokować to liczne zlecenia można próbować wykonywać nawet na siłę - bez idealnie dobranego sprzętu. Oczywiście wtedy sprawa jest wściekle trudna i człowiek męczy się godzinę - czyli w grze prawie cały dzień i noc - wlokąc za sobą cysternę przez bagno. Zresztą gracz może też próbować robić kilka zleceń jednocześnie - co też utrudnia życie, bo pełna ciężarówka z pełną przyczepą zakopuje się jeszcze skuteczniej. Niemniej zleceń jest tu tak wiele, że nierzadko kusi perspektywa załatwienia kilku spraw jednocześnie. Szczególnie, że teren gry składa się z trzech regionów - Michigan, Alaski oraz półwyspu Tajmyr w Rosji - a każdy z regionów to kilka ogromnych map połączonych przejazdami. Swoją drogą możemy się dowolnie przenosić między swoimi pojazdami, a nawet same pojazdy z garażu można przetransportować do innego regionu. Tylko jakoś nikt nie wyjaśnia logistyki przenoszenia ogromnej ciężarówki z jednego kontynentu na drugi - ot, tak sobie.

I te ogromne mapy pełne są poukrywanych akcesoriów do pojazdów, a za same zlecenia dostajemy nie tylko kasę, ale też doświadczenie podnoszące poziomy i odblokowujące możliwość zakupu kolejnych części w sklepie. Mamy tu różne opony, skrzynie biegów, blokady dyferencjałów, napędy na cztery koła, platformy, burty, cysterny i żurawie. Nie brakuje też kosmetycznych bajerów, a i samych pojazdów jest całe multum. Powiedzieli, że potrzebują kogoś z żurawiem, a ja miałem żuraw. Ale kontenery okazały się trochę większe niż myślałem i tylko jeden mieścił mi się na pace. No przecież nie będę jeździł jak kot z pęcherzem w jedną i drugą stronę, więc poszalałem i postawiłem drugi kontener na szczycie pierwszego. Między drzewami było trochę ciasno, ale jak już wyjechałem na główną drogę to zacząłem zacierać ręce - wielce zadowolony ze swego sprytu i zaradności. Trochę to trwało, ale wykaraskałem się na drugi brzeg, wyłowiłem zgubę i ruszyłem dalej. Tak, to chyba najlepiej ilustruje otwartość tej gry i to jak można kombinować z fizyką, która faktycznie działa, aby rozwiązać swoje problemy i grać po swojemu. Oczywiście jakbym miał ze sobą dodatkową przyczepę i odbudował ten most byłoby łatwiej, ale co się ubawiłem przy kombinowaniu to moje. Same zadania są oczywiście wściekle powtarzalne, bo przecież polegają na jeżdżeniu z miejsca na miejsce, ale cała magia tej gry bierze się z sytuacji, które te zlecenia generują. I nierzadko generują nie dlatego, że twórcy sobie to tak wymyślili, a dlatego, że graczowi coś nie poszło i musi mocno kombinować jak rozwiązać problem. Powiedziałbym nawet, że wtedy Snowrunner jest najlepszy kiedy coś pójdzie źle. A świetnie zaprojektowane mapy pełne różnych terenowych pułapek tylko pomagają w pakowaniu się w tarapaty. Michigan strasznie w tym roku zalało. Ciągle gdzieś coś trzeba było reperować. To się wycwaniłem, podpiąłem przyczepę, naładowałem jednego oraz drugiego i w drogę. Ciężkie to wszystko jak autobus entuzjastów burgerów z Maka, ale cisnę przez te błotniste tereny. Szło dobrze aż do tego dużego skrzyżowania dróg koło północnej bazy - taka mielizna się w tym miejscu zrobiła, że można by tam bez łopaty utopić kilka ton kartridży z ET na Atari 2600. Próbowałem jechać brzegiem, ale i tak się zakopałem. Kuzyn podjechał półciężarówką, aby jakoś mnie z tego wyciągnąć, ale nie było mowy. Za dużo, za ciężko, za głęboko. Próbowałem chociaż przyczepę z cegłami wyciągnąć bokiem przy pomocy żurawia, ale wiele to nie pomogło, bo sama ciężarówka utknęła na amen. Usiłowałem też odpychać się od pobliskiej skały dźwigiem, ale miał za mało siły.
W końcu wymyśliłem, aby zdjąć pustaki z platformy i ułożyć obok na błocie. I tak odciążona ciężarówka wreszcie się rozbujała i wyskoczyła z błota. Pojechałem kawałek dalej, załadowałem pustaki, przyciągnąłem przyczepę z cegłami i po całym wieczorze oraz nocy nad ranem dotarliśmy do celu. Widziałem, że ludzie porównują Snowrunnera do Death Stranding, bo obydwie gry są o dostarczaniu rzeczy. I coś w tym porównaniu jest, ale Death Stranding bardziej stawiało nie tyle na pokonywanie przeszkód co - dość szybko - przechodziło do optymalizowania tras. W Snowrunnerze też oczywiście można otwierać różne przejścia odbudowując mosty, ale tu robi się to w z góry ustalonych miejscach i ta gra ma o wiele lepszą fizykę pojazdów, więc tutaj sama droga jest przygodą oraz wyzwaniem. Snowrunner jest faktycznie grą o transporcie na trudnym terenie, Death Stranding tylko trochę. Oczywiście budżetów czy fabuły porównywać nie ma sensu, ale niektórzy twierdzą, że Snowrunner jest właściwie trochę lepszy w tym co robi od strony rozgrywki i, pod pewnymi względami, trudno się z tym nie zgodzić. Oczywiście to jest gra dla cierpliwych.
Ostatnie wpisy

Czerwiec 2026 rozpieszcza graczy na całym świecie! Jeśli zastanawiasz się, jakie są obecnie najlepsze gry na PC, przygotowaliśmy dla Ciebie zestawienie, którego nie możesz przegapić. Nasz ranking to starannie wyselekcjonowa

Kieszonkowa rozrywka ewoluuje w niesamowitym tempie, a nasze smartfony stają się prawdziwymi konsolami do gier. Jeśli zastanawiasz się, w co zagrać w tym miesiącu i interesują Cię wyłącznie najlepsze gry mobilne 2026 roku, to świe

⚡ Kody Bonusowe CZERWIEC 2026 ⚡ Lato wita nas z grubej rury, a na GrynaPlus.pl odpalamy wakacyjny protokół dropów! Delikatnie zmodyfikowaliśmy system, abyście mogli szybciej odebrać kod bonusowy. Bądźcie czujni, skan


Wspólne granie na jednej konsoli to absolutny klasyk i jeden z najlepszych sposobów na spędzanie wolnego czasu. Choć dzisiejszy rynek gier mocno pcha nas w stronę rozgrywek wieloosobowych online, nic nie zastąpi star