logo

GRYNAPLUS

Ładowanie...

grynaplus
icon-badge

Blog

Znajdują się tu wszystkie artykuły napisane przez naszych użytkowników!

12

Blakszip

8 miesięcy temu

SnowRunner - recenzja

Seria Spintires ma już ponad 6 lat, ale ja ostatni raz miałem z nią kontakt w samych początkach - kiedy pierwsza odsłona była jeszcze we wczesnym dostępie i już wtedy zachwycała mechaniką. Potem wyszedł Mudrunner, w którego nie grałem, a teraz Snowrunner, który jest takim Spintires razy tysiąc, bo ma kilkanaście ogromnych lokacji i nieskończone szeregi zadań. Ale zacznijmy może od podstaw. Snowrunner jest grą o przewożeniu rzeczy ciężarówkami po bardzo trudnym terenie. Ciężarówkami, które grzęzną w błocie, wpadają do strumieni i próbują dostarczyć nierzadko dość ciężki ładunek do niełatwo dostępnych miejsc. W zasadzie jest to gra sandboksowa, bo nie ma jakiejś określonej linii fabularnej, a jedynie lokacje, które się otwiera, pełno pojazdów ciężarowych oraz zwiadowczych terenówek do odblokowania i ulepszenia, a także ogromną ilość zleceń. Będziemy tu więc przewozić różne pustaki, deski i stalowe pręty z miejsca na miejsce, pokonując po drodze morza błota. Od czasu do czasu dowieziemy jakieś narzędzia lub surowce, aby wybudować most lub usunąć pozostałości lawiny i tym samym otworzyć sobie nową drogę, a do tego zdarzy nam się też wyławiać ze strumieni i bagien zatopione pojazdy, przyczepy i cysterny. Wymyśliłem sobie, że pojadę brzegiem bagnistej polany, ale dość szybko zacząłem grzęznąć. No to myślę sobie - wjadę między drzewa. Tam będzie twardo. Może i było twardo, ale i za gęsto, a drzewa na pewno były twarde. W końcu - obficie wykorzystując wyciągarkę z liną przywiązywaną do drzew udało mi się dotrzeć do cysterny. Z trudnem podczepiłem się do niej i spróbowałem ruszyć. Było ciężko, ale na szczęście było tu też sporo drzew, więc przyciągałem się wciągarką do kolejnych - czasem podczepiając tył, aby wyciągnąć go z błota. Niestety szybko kończyło mi się paliwo, ale wtedy mnie olśniło - przecież ciągnę cysternę. I ona, o dziwo, wcale nie była pusta. Zatankowałem ciężarówkę i powoli, krok po kroku, przez całą noc szarpałem się z błotem, aż udało mi się wreszcie dotrzeć na drogę.

 

Sandboksowość Snowrunnera podkreśla fakt, że chociaż wiele rzeczy trzeba tu odblokować to liczne zlecenia można próbować wykonywać nawet na siłę - bez idealnie dobranego sprzętu. Oczywiście wtedy sprawa jest wściekle trudna i człowiek męczy się godzinę - czyli w grze prawie cały dzień i noc - wlokąc za sobą cysternę przez bagno. Zresztą gracz może też próbować robić kilka zleceń jednocześnie - co też utrudnia życie, bo pełna ciężarówka z pełną przyczepą zakopuje się jeszcze skuteczniej. Niemniej zleceń jest tu tak wiele, że nierzadko kusi perspektywa załatwienia kilku spraw jednocześnie. Szczególnie, że teren gry składa się z trzech regionów - Michigan, Alaski oraz półwyspu Tajmyr w Rosji - a każdy z regionów to kilka ogromnych map połączonych przejazdami. Swoją drogą możemy się dowolnie przenosić między swoimi pojazdami, a nawet same pojazdy z garażu można przetransportować do innego regionu. Tylko jakoś nikt nie wyjaśnia logistyki przenoszenia ogromnej ciężarówki z jednego kontynentu na drugi - ot, tak sobie. 

 

SnowRunner na zwiastunie z nowościami. Twórcy przedstawiają szczegóły  rozwoju zaskakująco mocnej gry - PPE.pl

 

I te ogromne mapy pełne są poukrywanych akcesoriów do pojazdów, a za same zlecenia dostajemy nie tylko kasę, ale też doświadczenie podnoszące poziomy i odblokowujące możliwość zakupu kolejnych części w sklepie. Mamy tu różne opony, skrzynie biegów, blokady dyferencjałów, napędy na cztery koła, platformy, burty, cysterny i żurawie. Nie brakuje też kosmetycznych bajerów, a i samych pojazdów jest całe multum. Powiedzieli, że potrzebują kogoś z żurawiem, a ja miałem żuraw. Ale kontenery okazały się trochę większe niż myślałem i tylko jeden mieścił mi się na pace. No przecież nie będę jeździł jak kot z pęcherzem w jedną i drugą stronę, więc poszalałem i postawiłem drugi kontener na szczycie pierwszego. Między drzewami było trochę ciasno, ale jak już wyjechałem na główną drogę to zacząłem zacierać ręce - wielce zadowolony ze swego sprytu i zaradności. Trochę to trwało, ale wykaraskałem się na drugi brzeg, wyłowiłem zgubę i ruszyłem dalej. Tak, to chyba najlepiej ilustruje otwartość tej gry i to jak można kombinować z fizyką, która faktycznie działa, aby rozwiązać swoje problemy i grać po swojemu. Oczywiście jakbym miał ze sobą dodatkową przyczepę i odbudował ten most byłoby łatwiej, ale co się ubawiłem przy kombinowaniu to moje. Same zadania są oczywiście wściekle powtarzalne, bo przecież polegają na jeżdżeniu z miejsca na miejsce, ale cała magia tej gry bierze się z sytuacji, które te zlecenia generują. I nierzadko generują nie dlatego, że twórcy sobie to tak wymyślili, a dlatego, że graczowi coś nie poszło i musi mocno kombinować jak rozwiązać problem. Powiedziałbym nawet, że wtedy Snowrunner jest najlepszy kiedy coś pójdzie źle. A świetnie zaprojektowane mapy pełne różnych terenowych pułapek tylko pomagają w pakowaniu się w tarapaty. Michigan strasznie w tym roku zalało. Ciągle gdzieś coś trzeba było reperować.  To się wycwaniłem, podpiąłem przyczepę, naładowałem jednego oraz drugiego i w drogę. Ciężkie to wszystko jak autobus entuzjastów burgerów z Maka, ale cisnę przez te błotniste tereny. Szło dobrze aż do tego dużego skrzyżowania dróg koło północnej bazy - taka mielizna się w tym miejscu zrobiła, że można by tam bez łopaty utopić kilka ton kartridży z ET na Atari 2600. Próbowałem jechać brzegiem, ale i tak się zakopałem. Kuzyn podjechał półciężarówką, aby jakoś mnie z tego wyciągnąć, ale nie było mowy. Za dużo, za ciężko, za głęboko. Próbowałem chociaż przyczepę z cegłami wyciągnąć bokiem przy pomocy żurawia, ale wiele to nie pomogło, bo sama ciężarówka utknęła na amen. Usiłowałem też odpychać się od pobliskiej skały dźwigiem, ale miał za mało siły. 


W końcu wymyśliłem, aby zdjąć pustaki z platformy i ułożyć obok na błocie. I tak odciążona ciężarówka wreszcie się rozbujała i wyskoczyła z błota. Pojechałem kawałek dalej, załadowałem pustaki, przyciągnąłem przyczepę z cegłami i po całym wieczorze oraz nocy nad ranem dotarliśmy do celu. Widziałem, że ludzie porównują Snowrunnera do Death Stranding, bo obydwie gry są o dostarczaniu rzeczy. I coś w tym porównaniu jest, ale Death Stranding bardziej stawiało nie tyle na pokonywanie przeszkód co - dość szybko - przechodziło do optymalizowania tras. W Snowrunnerze też oczywiście można otwierać różne przejścia odbudowując mosty, ale tu robi się to w z góry ustalonych miejscach i ta gra ma o wiele lepszą fizykę pojazdów, więc tutaj sama droga jest przygodą oraz wyzwaniem. Snowrunner jest faktycznie grą o transporcie na trudnym terenie, Death Stranding tylko trochę. Oczywiście budżetów czy fabuły porównywać nie ma sensu, ale niektórzy twierdzą, że Snowrunner jest właściwie trochę lepszy w tym co robi od strony rozgrywki i, pod pewnymi względami, trudno się z tym nie zgodzić. Oczywiście to jest gra dla cierpliwych. 

0 Komentarzy

© Copyright GrynaPlus.pl 2018-2022
cookie

Korzystając z tej witryny wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookie (więcej informacji)