logo

GRYNAPLUS

Ładowanie...

grynaplus
icon-badge

Blog

Znajdują się tu wszystkie artykuły napisane przez naszych użytkowników!

9

MrDomi021

7 miesięcy temu

Star Wars: Jedi: Fallen Order - wyjasnienie o co chodzi itd

Cześć! Tutaj MrDomi021 dzisiaj wam opowiem o grze: Star Wars: Jedi: Fallen Order. Gra ta naciska wszystkie właściwe przyciski, jak na grę action-adventure spod znaku Star Wars. To gatunkowy remiks, który łączy walkę i eksplorację rodem z rozjaśnionego Dark Souls z akcją i energią Uncharted, a to świetnie pasuje do powrotu grywalnego Jedi. Historia jest mroczna, co jest odpowiednie dla czasu w serii - pomiędzy epizodami 3 i 4, kiedy sprawy są najbardziej ponure dla Jedi i całej galaktyki. Zarówno nasz młody, rudy bohater Jedi Cal Kestis, jak i jego nowy mentor Cere Junda, mają poczucie winy i wyrzuty sumienia związane z tym, jak udało im się uciec przed Rozkazem 66. Cal jest godnie zagrany przez Camerona Monaghana, choć tak naprawdę nigdy nie rozwinął silnej osobowości, która odróżniałaby go od innych generycznych postaci Jedi. To standardowy dobry facet, który nawet w najgorszym momencie nie ulega pokusie zemsty i ciemności - potrzebuje tylko solidnej motywacji. Cere, z drugiej strony, znacznie go przewyższa, dzięki udręczonej kreacji Debry Wilson, zwłaszcza w drugiej połowie filmu, gdy przeżywa swoje najmroczniejsze chwile i z odpowiednią odrazą na twarzy konfrontuje się z konsekwencjami swoich czynów. Nawet główny antagonista, Imperialny Inkwizytor Łowca Jedi znany jako Druga Siostra, ma nieoczekiwaną głębię - miłe zaskoczenie po dwuwymiarowym czarnym charakterze podobnych postaci w serialu animowanym Star Wars: Rebelianci. Cere przyćmiewa Cala udręczoną kreacją Debry Wilson. Cały ten mrok oznacza, że nie ma tu już tak radosnego, swashbucklingowego uroku jak w oryginalnej trylogii, choć trochę z niego prześwituje. Dostajemy sporą dawkę komizmu od czterorękiego kapitana Grisa z dobrego statku Mantis i wszechobecnego, wiecznie uroczego droida o kurzych łapkach, BD-1 (często wymawianego jako "Buddy"). Jest on ledwie większy od lornetki Luke'a, ale niezwykle przydatny. Nie tylko dzięki swoim zdolnościom hakerskim, które służą jako przedłużenie twoich własnych, ale dlatego, że zeskakuje z pleców, aby zwrócić twoją uwagę na rzeczy, które możesz zeskanować, aby odblokować w encyklopedii w grze, a światełka z tyłu jego głowy są używane do wskazywania twojego stanu zdrowia, nie zagracając zbytnio ekranu. Główna misja wysyła naszego piegowatego Force-usera i jego załogę na coś, co można porównać do wersji przygód Indiany Jonesa z czasów Gwiezdnych Wojen (z czego George Lucas musi być dumny), która rozciąga się na kilka planet. Znajdziesz się nie tylko w sterylnych, metalowych korytarzach imperialnych placówek, ale także w gęstych dżunglach ojczystej planety Wookiee - Kashyyyk, wściekle czerwonym pyle Dathomiry i innych, mniej znanych światach z własnym wyglądem i klimatem, w tym w starożytnych grobowcach obcych, które najeżdżasz. specjalne echa Mocy (odpowiednik dzienników dźwiękowych Jedi) są porozrzucane wszędzie. Daje ci to wiele powodów, by skręcić w lewo, gdy niewyraźny wskaźnik na ekranie mapy sugeruje, że powinieneś skręcić w prawo - lub odbyć powrotną podróż do wcześniej odwiedzonego świata - tylko po to, by zobaczyć, co możesz znaleźć po zdobyciu nowej umiejętności. W rzadkich

 

 

 

przypadkach, zazwyczaj po trudnej opcjonalnej walce lub umiarkowanie trudnej zagadce, znajdziesz nawet skrzynię z czymś, co ma wpływ na rozgrywkę, np. dodatkowy kanister zdrowia lub jedną trzecią stałego zwiększenia zdrowia lub mocy. Jest to wystarczająca nagroda, aby utrzymać chęć przewracania każdego kamienia. Począwszy od sceny otwierającej na świecie, gdzie pozostałości z czasów trylogii prequeli są dosłownie rozrywane na złom, podczas gdy Imperium buduje swoją nową flotę, widać dbałość o szczegóły i oczywistą miłość do materiału źródłowego. Mówcie co chcecie o dotychczasowych grach EA z serii Star Wars, ale obie gry z serii Battlefront wyglądają i brzmią niesamowicie i autentycznie, a Jedi Fallen Order dorównuje tym samym standardom. Jedyną rzeczą, którą określiłbym jako obraźliwie brzydką, są Wookiee, ponieważ technologia graficzna nie zdołała jeszcze uchwycić włosów wartych ludzkiej głowy, a tym bardziej całego chodzącego dywanu. Wszystkie te detale nie są za darmo i choć gra celuje w 60 klatek na sekundę w trybie wydajności na Xbox One X i PlayStation 4 Pro, nie zawsze udaje się osiągnąć zamierzony cel. Nawet komputer z kartą RTX 2080 ma z tym problemy na ustawieniach ultra. Podobnie jak w wielu grach napędzanych silnikiem Unreal Engine, po wejściu na nowy obszar pojawia się chwila przerwy, gdy wszystko ładuje się na swoje miejsce, ale zawsze udaje się to naprawić przed rozpoczęciem akcji. Choć na początku wydają się małe, niemal każdy odwiedzany świat okazuje się zaskakująco duży, z ogromnymi sekcjami i skrótami zamkniętymi za barierami, przez które później nauczysz się przesadzać, przeskakiwać lub pokonywać w inny sposób. Niektóre z nich różnią się diametralnie w zależności od obszaru, a egzotyczny region Shadowlands na Kashyyyk wyróżnia się w mojej pamięci jako zaskakująco charakterystyczna lokacja dzięki swoim przerażającym mięsożernym roślinom. Inne obszary obejmują podziemne jaskinie i starożytne świątynie, z których wszystkie stoją w wyraźnym kontraście do tradycyjnych ustawień Star Wars. Zdecydowana większość zagadek to prosta zabawa - wyobraźcie sobie, że Lara Croft może chwilowo zamrażać poruszające się obiekty i przesuwać głazy za pomocą umysłu - ale jedna czy dwie są na tyle skomplikowane, że przez chwilę drapałem się po głowie. Jednak prawie nigdy nie ma ich za dużo na raz, więc rzadko kiedy robisz tę samą rzecz przez dłuższy czas. Widać tu dbałość Respawn o szczegóły i oczywistą miłość do materiału źródłowego. Eksploracja jest kluczem do tych map, a zarówno skrzynie pełne kosmetycznych łupów, jak i Ekran jest na szczęście wolny od minimap czy znaczników zadań, pozwalając błyszczeć wspaniałym środowiskom. Kiedy pojawia się ekran z mapą, projekcja w stylu hologramu jest minimalistyczna i nie pomaga w precyzyjnej nawigacji, ale daje ci pojęcie, gdzie byłeś, ile zostało do zrobienia w danym obszarze i w jakim kierunku powinieneś się udać. Jest to szczególnie przydatne, gdy próbujesz wrócić na swój statek po wykonaniu zadania fabularnego, ponieważ nie ma systemu szybkiej podróży i łatwo jest zawrócić lub kręcić się w kółko. Doceniłem również to, że gra wyraźnie zaznacza miejsca, do których nie możesz się udać, ponieważ nie masz odpowiednich umiejętności (więc nie marnuj czasu aż do późniejszego etapu historii) oraz podkreśla nowe miejsca, do których możesz się udać dzięki niedawno odblokowanym umiejętnościom. Jest to ogromna oszczędność czasu. Fabuła nie zajmuje dużo czasu, by wrzucić Cala w pierwszą z wielu sekwencji akcji w stylu Uncharted, gdzie wszystko wokół niego wybucha, ale spada w dokładnie takim miejscu, by mógł z tego zeskoczyć lub użyć tego do wydostania się z dziury. Jedi: Fallen Order zawiera prawie wszystkie sztuczki z podręcznika do trzecioosobowych gier akcji: wspinanie się po odpowiednio wyboistych ścianach, przeskakiwanie po belkach, zjeżdżanie po zboczach, huśtanie się na linach, bieganie po ścianach i wiele innych, a jazda z dreszczykiem emocji jest najlepsza, gdy łączy wszystkie te elementy w sekwencję, która wymaga odrobiny wyczucia czasu. (Upadek natychmiast odradza cię na początku sekwencji z małym ukąszeniem z twojego paska zdrowia, więc stawka nie jest tak wysoka, jeśli przegapisz skok kilka razy). Staje się to jeszcze lepsze, gdy w ciągu całej kampanii wprowadzane są kolejne umiejętności Mocy, co nadaje grze inny smak niż podobne wybryki Nathana Drake'a i Lary Croft. Walki z bossami i innymi przeciwnikami wyposażonymi w miecze świetlne lub bronie podobne do mieczy świetlnych są świetnie animowane. Podobnie, miecz świetlny nie pozostaje długo w ukryciu. Jest to jedyna broń, którą będziesz się posługiwał (Cal ma widocznie większą awersję do "niecywilizowanych" blasterów niż Luke czy nawet Obi-Wan), więc dobrze, że używanie go przeciwko wrogom wygląda i brzmi całkowicie autentycznie jak w filmach i przez większość czasu czuje się świetnie. Walka nie jest wprost wyjęta z gier akcji w stylu Dark Souls, ale zdecydowanie kładzie nacisk na staranne wyczucie czasu uderzeń, parri i uników oraz obserwowanie wroga w poszukiwaniu wskazówek, kiedy zaatakuje. Grając na poziomie trudności Jedi Master (trzecie z czterech ustawień), odkryłem, że prawie każdy wróg jest bardzo niebezpieczny, jeśli tylko opuszczę gardę - wyjątkiem są podstawowe Szturmowce, które są bardzo oryginalne pod tym względem, że śmiesznie łatwo je zabić pojedynczym ciosem lub odpowiednim blokiem, który odbije ich własne blasterowe bolty w stronę ich łatwych do zabicia twarzy. Walki z bossami i innymi przeciwnikami wyposażonymi w miecze świetlne lub bronie podobne do mieczy świetlnych są świetnie animowane z intensywnymi efektami, gdy kolorowe ostrza

 

 

 

wirują i ścierają się, a iskry lecą. Każdy przeciwnik walczący wręcz ma pasek blokady, który musi zostać zniszczony, zanim będziesz mógł zadać mu obrażenia atakiem od przodu (zamiast robić uniki i kontrować lub stosować dobrze wymierzony parry), co może doprowadzić do momentów przypominających mi Luke'a wściekle okładającego Vadera, zanim w końcu odrąbał mu rękę robota w Powrocie Jedi. Oczywiście nie chodzi tylko o wciskanie przycisków, aż się złamią: wrogowie będą migać na czerwono, sygnalizując, że nadchodzi nieblokowalny atak, a ty będziesz musiał szybko wykonać krok w bok, unik lub skok, aby go uniknąć. Walka z wieloma wrogami - nawet słabszymi i wszechobecnymi - zawsze jest niebezpieczna, zwłaszcza gdy atakują cię zarówno napastnicy dystansowi, jak i walczący wręcz. Dopracowanie swojej części tej precyzyjnej choreografii jest zawsze satysfakcjonujące - i często odświeżane przez zaskakująco szeroki wybór rodzajów wrogów, od robali wielkości psa, przez ogromne kosmiczne trolle, po najbardziej rozpoznawalny sprzęt wojskowy Imperium. Po drodze zbierzesz pokaźny stos części do miecza świetlnego (wraz ze skórkami dla BD-1, twojego statku i stroju Cala), które pozwolą ci indywidualnie dostosować wygląd emitera, przełącznika, pochewki, kabłąka i materiału wraz z kolorem ostrza. Istnieją różne style ozdobne, które można mieszać i dopasowywać do punktu, w którym czujesz się jak własne dzieło, ale nic z tego nie zmienia tego, jak miecz laserowy faktycznie działa w walce. To jest stałe (z wyjątkiem kilku ulepszeń na drzewku umiejętności), co oznacza, że poprawa w walce zależy tylko od ciebie. (Zauważ, że niewielka garstka tych kosmetycznych przedmiotów jest

 

 

ekskluzywna dla edycji premium Jedi: Fallen Order - obecnie nie ma żadnych innych przedmiotów ani DLC na sprzedaż). Głównym problemem, jaki mam z mieczem świetlnym, jest to, że nie zawsze czuje się on tak potężny, jak powinien, a wynika to z projektu gry i przyczyn technicznych. Po pierwsze, podczas gdy małe wrogie zwierzęta i droidy często rozcinasz na pół, a większym odcinasz kończyny, humanoidalni wrogowie (Storm Trooperzy, Scout Trooperzy, elitarne minibossy Purge Trooperów i kilku innych) zostali uznani za nie nadających się do rozczłonkowania. Zazwyczaj nie jest to wielki problem, z wyjątkiem całkiem fajnych ruchów kończących, które często są wyzwalane automatycznie, a wiele z nich wygląda tak, jakby naprawdę powinny były odciąć spory kawałek lub dwa. Przecinanie drzwi jest sztuczką, którą widzieliśmy Jedi w filmach. To samo dotyczy tego, jak miecz świetlny oddziałuje na otoczenie: w zasadzie nie oddziałuje, poza pozostawieniem kilku tymczasowych świecących blizn lub rozbiciem ceramiki tak kruchej, że pęka, jeśli tylko się o nią potkniesz. Bycie zablokowanym z obszaru przez zwykłe drzwi wydaje się trochę głupie, gdy trzymasz w ręku najskuteczniejszą w galaktyce latarkę, a przecinanie drzwi jest sztuczką, którą widzieliśmy w filmach jako Jedi. W rzeczywistości jest to dość rzadkie, że zobaczysz przedmioty wokół poziomów, które można przeciąć, oprócz sporadycznych winorośli lub kabli blokujących drogę. Jest to oczywiście gra wideo, i wiele tego rodzaju rzeczy należy się spodziewać, ale to nieuchronnie Star Wars Jedi: Fallen Order. Tak więc to koniec tego artykułu! Dziękuję za przeczytanie i widzimy się mam nadzieję w następnym artykule!

0 Komentarzy

© Copyright GrynaPlus.pl 2018-2022
cookie

Korzystając z tej witryny wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookie (więcej informacji)