Tony Hawk's Pro Skater 1+2 - recenzja
Użytkownik
Po ogrywaniu ciekawych, ale bardzo niedopracowanych, idących w stronę symulacji gier takich jak Skater XL czy Session nie wiedziałem, czy dam radę jeszcze wrócić do grania w całkiem arcadowe Tony Hawki. W tamtych grach na odrzutach wjeżdża się na rampę, leci w powietrze na trzysta metrów, robi kickflipa, a potem jakichś chwyt i wykonuje w locie 17 obrotów, aby wylądować ślizgiem i przebalansować na ogonie deski do kolejnej rampy. No bo ciekawy był ten realizm i sądziłem, że tego arcade’u już nie zniosę. Dla osób, które zupełnie serii nie znają, spieszę z paroma słowami wyjaśnienia. Cykl gier deskorolkowych sygnowanych nazwiskiem Tonego Hawka zaczął się od dwóch, krótko po sobie wydanych i dziś już kultowych odsłon z 1999 i 2000 roku. Przez lata miała liczne kontynuacje eksperymentujące z rozgrywką - niektóre były udane, inne zupełnie nie. Pierwsze dwie odsłony były już zresztą remasterowane wcześniej - ostatnio w 2012 roku, ale wtedy nie wyszło to zbyt dobrze. A same gry polegają na jeżdżeniu na desce po kolejnych lokacjach, zdobywaniu punktów przy pomocy trików łączonych w serie oraz wykonywaniu specjalnych wyzwań, oraz zadań dodatkowych, w których trzeba przeskoczyć dziurę za pomocą określonego triku, a to zebrać pochowane po mapie literki układające się w napis SKATE lub inne znajdźki. Po mapach jeździmy w dwuminutowych sesjach, ale nie musimy wszystkich zadań wykonać w jednej sesji. Kiedy wykreślimy z listy określoną liczbę questów, otrzymujemy dostęp do kolejnej mapy. Od czasu do czasu trafiamy też na mapy konkursowe, w których rywalizujemy z innymi entuzjastami deskorolki, ale tak naprawdę pojawiają się po prostu tablice z wynikami innych zawodników i nasze osiągnięcia są do nich porównywane. Późniejsze odsłony Tony Hawków miewały nawet jakąś fabułę, ale te początkowe oferowały czystą, pozbawioną ozdobników rozrywkę. Sama zabawa jest bardzo zręcznościowa, niezbyt symulacyjna i oparta na gotowych animacjach, co nie oznacza, że nie jest wymagająca. Wszystkie sztuczki robi się naciskając przycisk kopnięcia, chwytu lub ślizgu z dorzuconym kierunkiem na analogu lub krzyżaku. Jednak trzeba na czas zakończyć sztuczkę i skierować deskę równolegle do wektora ruchu, aby sobie nie odcisnąć tekstury chodnika na twarzy. Po latach gra się w to szalenie przyjemnie. Wymyślanie ścieżek do robienia sztuczek, eksplorowanie map połączone z szukaniem drogi do wysoko położonej znajdźki i łączenie trików w kombinacje, aby osiągnąć możliwie najwyższy wynik wciąż jest dobrą zabawą. Nowa wersja trafnie uchwyciła esencję tego, co było zawsze siłą serii.

Omawiany remake ma wszystkie mapy z jedynki oraz dwójki, oczywiście unowocześnione i ładniejsze, ale oferujące to samo. Każda miejscówka ma kilka wyników punktowych do pobicia, napis SKATE oraz znajdźki do zebrania i sporo zadań pobocznych, np. przejedź po szkolnych dzwonkach, ślizgaj się po szynie kolejki nadziemnej. W tle przygrywają utwory znane z oryginalnych odsłon, jak i całkiem sporo nowszej, ale dopasowanej muzyki współczesnej. Tło muzyczne jednak jest już kwestią gustu. Graficznie nic tu nie powala, ale gra chodzi w 60 klatkach na sekundę na wszystkich wersjach konsol. W tego typu produkcjach wolę płynność od oprawy rozpuszczającej oczy. Odblokowanie wszystkich map i wykonanie zadań na nich zajęło mi nieco ponad 10 godzin, ale dla zainteresowanych jest tu o wiele więcej treści takich jak wyzwania poboczne, które potrafią być bardzo wymagające. Możemy sobie stworzyć swojego własnego bohatera. Sam stworzyłem bohatera podobnego do mojego protagonisty z Saints Row 2. Można grać również postaciami słynnych, starszych i młodszych artystów fikołków na desce. Oni też mają swoje własne wyzwania, przy których można spędzić dużo czasu. Wykonywanie tych wyzwań zwiększa poziom naszego profilu i odblokowuje dostęp do różnych elementów kosmetycznych, np. ciuszków czy wzorów deskorolek, które możemy sobie nabyć w wirtualnym sklepie za pozyskaną w grze kasę. Na ten moment Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 nie ma mikrotransakcji, ale trudno przewidzieć co będzie w przyszłości. Studio Activision znane jest z dostosowywania swoich gier do wyłudzania pieniędzy.
Po odblokowanych mapach możemy sobie też jeździć dowolnie, a poza tym wykonywać pojedyncze, dwuminutowe przejazdy i speedruny, w których próbujemy wykreślić wszystkie zadania z listy w jak najkrótszym czasie. Nasze osiągnięcia pojawiają się wówczas na globalnych listach wyników. Nic tak nie podnosi własnej samooceny, jak przejechanie poziomu w mniej niż 9 minut, aby potem zobaczyć, że inny gracz zrobił to w 73 sekundy. Jest tu też sieciowy tryb multiplayer, który trochę przypomina mi Burnout Paradise. Kilku graczy trafia na deskorolkach do jednej miejscówki i konkurują w rotujących się losowo zadaniach typu: wykonanie kombinacji za określoną liczbę punktów, osiągnięcie wyższego wyniku w ustalonym przedziale czasu czy przemalowanie na swój kolor większej ilości ramp, poręczy i innych elementów otoczenia w określonym czasie. Działa to całkiem przyzwoicie. Można tu też grać wspólnie przy jednej konsoli na podzielonym ekranie, ale tu pojawia się mały problem, bo normalnie działająca w 60 klatkach na sekundę produkcja przycina płynność do 30 klatek, co w tak szybkiej grze o robieniu trików wyraźnie ją utrudnia. Mamy tu jeszcze edytor własnych skate parków, które można potem publikować w sieci. Edytor jest szalenie łatwy w obsłudze, bo po prostu stawiamy sobie tu gotowe elementy, dorzucamy dekoracje, a bardziej skomplikowane rampy i poręcze tworzymy przy pomocy specjalnych obiektów, które można modelować. Niestety prostota obsługi niesie za sobą prostotę poziomów, bo wszystko, co można tu stworzyć wygląda bardzo surowo, ale gracze i tak wyciskają z tego sporo tworząc ogromne, podniebne kolejki górskie z krótkich poręczy, piramidy wypełnione dziwnymi pomieszczeniami i proste miasteczka, a także automaty do robienia wysoko punktowanych trików z wyzwań.
I oto cały Tony Hawk’s Pro Skater 1+2. Bardzo dobry remake klasyków z masą dodanych drobiazgów i sieciowym multiplayerem, ale nadal bliski duchowi dawnych odsłon serii. Jeśli czegoś mi tu brakuje to możliwości nagrywania, odtwarzania i edytowania powtórek. Wszystkie konkurencyjne gry o deskorolkach to mają. Jest to jednak moje życzenie niż zarzut, bo oryginalne gry tego nie miały. Ten remake to świetny produkt skierowany do fanów oryginału, ale osoby chcące zapoznać się z Tony Hawkami po raz pierwszy też mogą po niego sięgnąć. Muszą jednak pamiętać o tym, że jest to zręcznościowa gra pozbawiona jakiejkolwiek fabularnej treści. W tamtych czasach było to zupełnie normalne w tego typu produkcjach.
"
"
"
"
"
Ostatnie wpisy

Czerwiec 2026 rozpieszcza graczy na całym świecie! Jeśli zastanawiasz się, jakie są obecnie najlepsze gry na PC, przygotowaliśmy dla Ciebie zestawienie, którego nie możesz przegapić. Nasz ranking to starannie wyselekcjonowa

Kieszonkowa rozrywka ewoluuje w niesamowitym tempie, a nasze smartfony stają się prawdziwymi konsolami do gier. Jeśli zastanawiasz się, w co zagrać w tym miesiącu i interesują Cię wyłącznie najlepsze gry mobilne 2026 roku, to świe

⚡ Kody Bonusowe CZERWIEC 2026 ⚡ Lato wita nas z grubej rury, a na GrynaPlus.pl odpalamy wakacyjny protokół dropów! Delikatnie zmodyfikowaliśmy system, abyście mogli szybciej odebrać kod bonusowy. Bądźcie czujni, skan


Wspólne granie na jednej konsoli to absolutny klasyk i jeden z najlepszych sposobów na spędzanie wolnego czasu. Choć dzisiejszy rynek gier mocno pcha nas w stronę rozgrywek wieloosobowych online, nic nie zastąpi star